Blog o sporcie, jedzeniu, podróżach i inspirującym życiu

Cin cin, Milano!

Cin cin, Milano!

Trochę czasu minęło od poprzedniego wpisu, ale pochłonięte z Karoliną pisaniem doktoratów, pracą, kwestiami technicznymi bloga oraz po prostu codziennym życiem, nie miałyśmy na to czasu. Postanawiamy poprawę i wracamy w blasku słońca.

Przez ostatni miesiąc sporo się działo. Zarówno dobrych i nie za dobrych rzeczy. Skupmy się na tych dobrych zatem. Miesiąc temu odwiedziłam moje ulubione miasto – Mediolan. Nadal jest ulubione, bo doszłam tam do wniosku, że niektóre z pozoru niedobre rzeczy są dobre i może dzieje się tak aby było tylko lepiej.

Drugi majowy czwartek, wczesna pobudka i wylot o 6:50. Bergamo powitało słońcem i błękitnym niebem. Lotnisko Bergamo jest stosunkowo małe. Po wyjściu najlepiej kierować się od razu do autobusów aby udać się do Mediolanu. Podróż trwa około 40-50 minut (dużo zależy od natężenia ruchu) i kosztuje 5 euro. Według mnie to najlepsza opcja dostania się do miasta.

Autobus dojeżdża do dworca głównego (Milano Centrale). Najlepiej wtedy kupić bilet, wsiąść do metra (żółta linia M3) i wysiąść na stacji Duomo. Po prostu. Aby poczuć mediolańskiego ducha, zobaczyć Duomo i napić się cappuccino w kawiarni w Galerii Wiktora Emanuela II.

 

W Mediolanie byłam już kilka razy i za każdym razem to miasto podoba mi się jeszcze bardziej. Na weekendowy wypad miasto nadaje się idealnie.

Co warto zobaczyć mając do dyspozycji weekend?

  • Terrazze del Duomo, czyli dach Duomo. Można wybrać opcję po schodkach lub windą. Najlepiej kupić w pakiecie z wejściem do katedry – cena 12 euro. Bilety można wykorzystać w ciągu 72h od momentu zakupu. Widok jest niesamowity, a wchodząc po schodach można spalić trochę kalorii (i jeść kolejne gelati).

  • Galeria Wiktora Emanuela II – druga po Duomo najpopularniejsza budowla Mediolanu. Nazwa obiektu została nadana na cześć pierwszego króla zjednoczonych Włoch – Wiktora Emanuela II. Galeria nazywana jest przez mieszkańców “salonem miasta” ze względu na luksusowe sklepy (Prada, Gucci, LV i inne). Koniecznie znajdźcie wizerunek byka na posadzce i obróćcie się na pięcie…na jego jądrach 3 razy – zapewni to Wam powrót 😉 (u mnie się sprawdza!).

 

 

  • Castello Sforzesco – siedziba książęca rodu Sforzów z XV w. Będąc tam warto przespacerować się przez dziedziniec i udać się do Parku Sempione.

  

  • Łuk triumfalny z początków XIX wieku – Piazza Sempione

 

  • Naviglio – trochę taka Wenecja. Miejsce, które warto zobaczyć późnym popołudniem czy wieczorem. W Naviglio znajduje się mnóstwo klimatycznych knajpek i kawiarenek, ciekawych księgarni i sklepików. Przyjemnie jest się napić tam wina, tylko uwaga na dosyć wysokie ceny 😉 Aperol Spritz kosztuje 7 euro, a po godz. 18 cena wzrasta od 9 do 11 euro 😉 Spora przesada. 

 

 

  • Como – urokliwe miasteczko nad jeziorem o tej samej nazwie. Z Milano Centrale można dojechać tam z jedną przesiadką w miejscowości Monza lub bezpośrednio. Cena biletu w drugiej klasie wynosi około 4,5 euro.

Warto przejechać się kolejką linową Como – Brunate (4,5 euro w dwie strony). Widok… chyba nie trzeba tego opisywać 😉

Już wspominałam, że uwielbiam włoskie przysmaki? 😉

 



9 thoughts on “Cin cin, Milano!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *