Blog o sporcie, jedzeniu, podróżach i inspirującym życiu

LONDON BABY!

LONDON BABY!

Uwielbiam urządzać sobie weekendowe wypady do ciekawych europejskich miast za niewielkie kwoty. Takie wyprawy uzależniają, pozwalają chociaż na chwilę wyrwać się od codzienności, chce się ciągle więcej i więcej.

Bożonarodzeniowe popołudnie, makowiec i powtórki starych filmów w telewizji… i decyzja, że lecę do Londynu. Wylot wczesnym porankiem i powrót w nocy tego samego dnia. Bilety w dwie strony poniżej 100 zł. Nad czym tu się zastanawiać? W takich sytuacjach nigdy nie mam wątpliwości.

Londyn odwiedziłam pod koniec stycznia (zachęcam do odwiedzenia naszego konta na Instagramie).
W stolicy Wielkiej Brytanii byłam już o 10 rano. Podróż autokarem z lotniska Luton trwała około godziny. Była to doskonała okazja do odespania lotu. Bilet za odcinek trasy London Airport – London Victoria autokarem linii National Express to koszt 12 GBP.

Lubię przyglądać się dobrze ubranym kobietom i mężczyznom. W Londynie miałam tego pod dostatkiem. Granatowy garnitur, beżowy trencz, markowa aktówka, okulary w modnych oprawkach… lub ołówkowa spódnica, klasyczne szpilki lub baleriny z błyszczącymi kamyczkami, płaszcz w ciekawym kolorze, pasująca torebka… Obowiązkowo kubek kawy z popularniej londyńskiej sieciówki Caffe Nero.
Mój świat 😉 W końcu zrozumiałam skąd tyle szumu wokół tego słynnego londyńskiego look’u. Do tej pory moje zamiłowanie do ulicznych stylizacji było zaspokajane w Mediolanie.

Godz. 4 rano na Lotnisku Okęcie

 

Wracając do tematu… zwiedzenie rozpoczęłam oczywiście od Pałacu Buckingham oddalonego od Victoria Station o raptem 11 minut spacerem.

Niestety nikogo z rodziny królewskiej nie spotkałam. Może następnym razem 😉

Buckingham Palace

 

Opactwo Westminsterskie to najważniejsza, obok katedry w Canterbury i katedry św. Pawła w londyńskim City, świątynia anglikańska. Zrobiła na mnie spore wrażenie zarówno pod względem architektonicznym, jak i jej znaczenia w historii Anglii i Wielkiej Brytanii.

 

 

Big Ben niestety w remoncie. Kolejny powód, aby Londyn odwiedzić ponownie.

 

Zdjęcie w słynnej czerwonej budce musi być! 😉 Remontowany Big Ben w tle.

 

Uwielbiam M&M’s. O ile orzechy ziemne mnie uczulają, to te zamknięte w kolorowej skorupce nie 😉 Fani tych słodkości będą zachwyceni M&M’s World, który mieści się przy Leicester Square.

 

 

Wybór posiłku padł na… pobliski McDonald’s. Nie jem mięsa, zatem spodziewałam się, że zamówię jedynie sałatkę i frytki. Byłam pozytywnie zaskoczona, kiedy okazało się, że brytyjski McDonald’s oferuje także posiłki dla wegetarian. Vegetable Deluxe z cieciorki, kuminu i kolendry w towarzystwie sałaty i sosu okazał się przepyszny. Może McDonald’s w Polsce też podchwyci ten pomysł. Kiedyś.

 

 

Kolejnym punktem wędrówki po wielkomiejskiej dżungli okazał się City of London zwany także The City. Co ciekawe, jest to jednostka administracyjna, która posiada prawa miejskie w granicach Londynu. Ze względu na to, że skupia się tam większość działalności handlowo-bankowej Wielkiej Brytanii i obowiązuje inny system podatkowy, to właśnie tam skutki Brexit’u mogą być najbardziej dotkliwe.

 

Kto wie, może kiedyś będę tam pracować?;)

 

Spacerując Millennium Bridge udaliśmy się do muzeum Tate Modern. Dla miłośników sztuki nowoczesnej będzie to nie lata frajda.

Przechadzka wzdłuż Tamizy i mamy Tower Bridge, jeden z najbardziej znanych obiektów w Londynie w stylu wiktoriańskim. I obowiązkowe zdjęcie. 

 

W ten o to sposób okazało się, że pokonałam 19 km pieszo! Nieźle jak na jeden spacer 😉

 

 

Szybka kawa, ciasto bananowe w Caffe Nero i kierunek lotnisko. Tym razem podróżowaliśmy pociągiem ze stacji St. Pancras do Luton Airport Parkway (16 GBP, czas podróży ok. 30 min).

 

 

Samolot wylądował w Warszawie ok. 1 w nocy. Intensywnie 24h, ale warto! Trudno zwiedzić Londyn w zaledwie parę godzin, dlatego to nie moja ostatnia podróż do tego fantastycznego miasta. Może wtedy trafię na nieco lepszą pogodę 🙂 

Ciekawa jestem jakie były Wasze wrażenia po odwiedzeniu Londynu? Poniżej znajdziecie kilka ciekawych wskazówek ode mnie. 

 

 

Dobre rady:

  • kup bilety w dwie strony z odpowiednim wyprzedzeniem – 80 zł w dwie strony to naprawdę okazja!
  • przygotuj plan tego co chcesz zobaczyć przez jeden dzień i co jest realne do wykonania. Masz odpocząć i zrelaksować się, a nie brać udział w morderczym wyścigu żeby zobaczyć jak najwięcej,
  • pamiętaj o wygodnych butach. Po 20 km „spaceru” niewygodne obuwie może dać się we znaki,
  • nie bierz marudnego towarzysza, który na końcu i tak obrazi się bez powodu 😉 

Ola 

 



2 thoughts on “LONDON BABY!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *