Blog o sporcie, jedzeniu, podróżach i inspirującym życiu

Narty na góralską nutę

Narty na góralską nutę

 

W ubiegły weekend spontanicznie postanowiłyśmy wybrać się z siostrą na narty. Oprócz tego, że mieszkamy razem, uwielbiamy również spędzać wspólnie wakacje. Za każdym razem mówimy NEVER AGAIN i AGAIN i AGAIN robimy to samo od lat;) Synchronizacja kalendarzy i udało nam się wyskoczyć na tydzień w polskie góry. Padło na Białkę Tatrzańską i okolice. W zasadzie z sentymentu wybrałyśmy to miejsce ponieważ 10 lat temu po raz pierwszy zaczęłyśmy nasza przygodę z nartami właśnie w tym miejscu.

Czym najlepiej dostać się do Białki? Oczywiście samochodem! Polecam zabrać dobry humor oraz muzykę, ponieważ tylko to może uratować przed narastającą frustracją stojąc w korku na Zakopiance:) Aczkolwiek krajobraz górski zdecydowanie rekompensuje wszelkie niedogodności w podróży. Aha i nie zapominamy o napędzie na 4 koła, my niestety miałyśmy na tylne, co kończyło się  szukaniem pomocy  średnio 3x dziennie:)    

Gdzie spać? Osobiście jestem zwolenniczką łapania last minute na www.booking.com. Zazwyczaj rezerwuję hotel w dniu wyjazdu wyłapując cenowe perełki. Nam udało się w szczycie sezonu znaleźć pensjonat w bardzo przyzwoitej cenie z takim widokiem :

Gdzie jeździć na nartach? Stoki w polskich górach są krótkie i bardzo zatłoczone. Ok 23% Polaków deklaruje, że jeździ na nartach lub snowboardzie, dlatego też można sobie wyobrazić, co dzieje się na stokach zwłaszcza podczas przerwy świątecznej lub ferii zimowych:) Przyjełyśmy z siostrą strategię, że każdego dnia będziemy jeździły w inne miejsce poznając nowe trasy narciarskie, dzięki czemu nie popadłyśmy w monotomię. Najbardziej upodobałyśmy sobie dobrzy znany w regionie Ośrodek Narciarski Kotelnica Białczańska w Białce Tatrzańskiej, gdzie łączna długość tras wynosi 14 km, można było więc odrobinę poszaleć:)

W zasadzie nie ma złotej wskazówki jak radzić sobie z tłumami na stoku, osobiście lubię pojawić się wcześnie rano, jak stok nie jest jeszcze rozjeżdżony oraz w godzinach wieczornych gdzie faktycznie można spotkać mniej narciarzy.

Dla osób uczących się dopiero jeździć na nartach lub niepewnych na większych stokach oraz szlifujących jazdę polecam ośle łączki w Bukowinie Tatrzańskiej. Sama tam przez 3 pierwsze dni szlifowałam pod okiem instruktora jazdę na krawędziach:) W Bukowinie wypożyczałyśmy również sprzęt na stok, zgodnie z zasadza im dalej od tłumów tym taniej:) I tutaj spotkała moją siostrę niemiła niespodzianka po krótkiej przerwie na góralską kwaśnicę, ktoś spod karczmy ukradł jej narty. Podobno kradzież sprzętu narciarskiego stała się plagą pod wyciągami. Ja stosuję hiszpańską metodę w takiej sytuacji, stawiam narty oddzielnie:)

Samymi nartami człowiek jednak nie żył w górach. Oprócz wizyty w Terma Bukovina, jedzenia kilogramami grillowanych oscypków z żurawiną przed, w trakcie oraz po zjazdach, chodziłyśmy z siostrą na piesze wycieczki w góry (widokowo totalny obłęd) oraz wjechałyśmy na Kasprowy Wierch.  

Fajnie było oderwać się na dłuższa chwilę od warszwskiego smogu, poczuć góralski klimat i nacieszyć oczy niesamowitym zimowym górskim krajobrazem. Bywałam na różnych zagranicznych stokach jednak to właśnie nasze polskie Tatry darzę szczególym sentymentem i uwielbiam w nie wracać zwłaszcza zimą.




5 thoughts on “Narty na góralską nutę”

  • Bardzo fajny wpis,cudowne widoki,uwielbiam góry 🙂 i zazdroszczę moje tegoroczne plany wyjazdu w zimę w góry się nie powiodły ,na nartach też jeszcze nie nauczyłam się jeździć.
    W każdym razie uwielbiam Bukowinę I Białkę Tatrzańską,super klimat i piękne widoki 🙂
    Pozdrawiam

  • Piękne zdjęcia i wspaniały aktywny wypoczynek – tak trzymać👌👏🏻 Uwielbiam polskie Tatry, a zdjęcia są inspiracją do och odwiedzenia 👍🤗⛷⛰

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *