Blog o sporcie, jedzeniu, podróżach i inspirującym życiu

Wyzwanie szyte na miarę

Wyzwanie szyte na miarę

Czy wiesz,  że pod hasztagiem #challenge na Instagramie mieści się prawie 10 mln postów, a co trzeci z nich dotyczy sportu? Podobna tendencja ma miejsce pod polskim odpowiednikiem słowa #wyzwanie. Z kolei, gdy wpisałam to słowo na Facebook’u, wśród pierwszych 20 wydarzeń, aż 10 było wyzwaniem sportowym.

Pomijając aspekt mody i kreowania w ten sposób swojej popularności w mediach społecznościowych, nie da się nie zauważyć, że tego typu akcje służą mobilizacji do wysiłku fizycznego. Jeżeli chcemy wytrwać w jakimś postanowieniu, powinniśmy się nim podzielić z innymi. Wtedy trudniej jest nam zrezygnować, obawiając się, że takie zachowanie zostanie negatywnie ocenione.

Nie ma w tym nic złego, że stawiamy sobie kolejne poprzeczki i bierzemy udział w wydarzeniach na Facebook’u, które pomogą nam dotrzeć do założonego celu. Sama w ten sposób się motywuję, komunikując swoim znajomym w mediach społecznościowych o swoich kolejnych planach sportowych i nie tylko. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy chcemy za dużo lub tę poprzeczkę stawiamy sobie zbyt wysoko. Może to skutkować tylko jednym, szybkim zniechęceniem się do działania, ponieważ nasz organizm nie jest jeszcze przygotowany do takiej dawki wysiłku fizycznego.

Od czego sama zaczynałam?

Początek mojej przygody z bieganiem miał miejsce nieco ponad rok temu. Wtedy postanowiłam po raz pierwszy wystartować w zorganizowanym biegu na stadionie we Wrocławiu, a kilka miesięcy później w Warszawie na dystansie 5 km. Zaczynałam od najkrótszych odcinków, a moje początkowe międzyczasy nie wydawały się imponujące. Odzwierciedlały poziom mojej słabej kondycji i wytrzymałości.

Nie poddawałam się jednak, dzięki czemu ukończyłam oba biegi: w listopadzie 2016 roku oraz w maju 2017 roku. Poziom zmęczenia był bardzo duży, jednak poziom satysfakcji niewyobrażalnie wysoki.

Kiedy już wiedziałam, że dystans 5 km jest dla mnie osiągalny, przyszedł czas na kolejne wyzwania i dystanse. W lipcu i listopadzie 2017 roku wystartowałam w biegach na 10 km. Przy czym, regularnie trenując, poprawiłam swoje pierwotne tempo biegu o ponad 3 min/km.

Obecne wyzwanie?

Moim obecnym wyzwaniem jest półmaraton (21 km i 97,5 m), który zamierzam przebiec w marcu 2018 roku. Dla niektórych pewnie zabrzmi to imponująco, dla innych natomiast będzie dystansem, który dawno temu pokonali bez większych przeszkód. Nie ma to jednak znaczenia, ponieważ każde wyzwanie sportowe to zmierzenie się z własnym, a nie czyimś organizmem. Niekiedy jest to bardzo długa droga, w której oczywiście ktoś może posłużyć nam dobrą radą i wsparciem, ale to my sami będziemy musieli się z tym prędzej czy później zmierzyć. Musimy sami poznać swój organizm i być świadomi swoich możliwości. W innym przypadku istnieje ryzyko nie tylko porażki, ale przede wszystkim poważnych problemów zdrowotnych.

Oczywiście, jeśli ktoś czuje się na siłach i wie, że jest w stanie przebiec maraton bez dobrego przygotowania, będę mu kibicować z całego serca. Jednak zawsze na pierwszym miejscu stawiajmy swoje zdrowie i mierzmy siły na zamiary. Zbyt wygórowane oczekiwania względem siebie doprowadzą nas jedynie do frustracji, a przecież nie o to chodzi w sporcie.

Pewnie sama mogłabym już planować maraton, a półmaraton mieć dawno za sobą. Jednak wiem, że jeszcze nie jestem na to gotowa, tak jak we wrześniu nie byłam jeszcze gotowa na dystans 21 km. Nie czuję się przez to ani słabsza, ani gorsza. Po prostu wyzwanie powinno być „szyte na miarę”, a my przekonani, że tego chcemy i  jesteśmy na to gotowi.

Dlatego życzę Wam mądrych decyzji i realnych celów. Trzymam kciuki za Wasze wyzwania 🙂

 

Karolina



26 thoughts on “Wyzwanie szyte na miarę”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *