Blog o sporcie, jedzeniu, podróżach i inspirującym życiu

Zimowe szaleństwo – czyli o czym pamiętać wybierając się na narty po raz pierwszy… i nie tylko

Zimowe szaleństwo – czyli o czym pamiętać wybierając się na narty po raz pierwszy… i nie tylko

Z czym Wam się kojarzy zima? Macie czasem taką myśl, że w dzieciństwie nie mogliście się jej doczekać, a teraz mogłoby jej nie być w ogóle? Przyznam, że ja czasem tak mam, ale znalazłam na to rozwiązanie. Oczywiście z pomocą, ponieważ sama prawdopodobnie nigdy bym się na to nie zdecydowała, a szkoda… 😉 Miłośnicy sportów zimowych z pewnością wiedzą już o czym mówię. W tym roku, po raz pierwszy w swoim życiu, spędziłam urlop zimowy… zjeżdżając na nartach. Dodam, że „zjeżdżając”, to dobre słowo, chociaż pierwszego dnia nauki można było mieć co do tego duże wątpliwości. 😉

Przyznam, że przygotowując się na ten wyjazd miałam mnóstwo pytań, na które odpowiedzi uzyskałam dopiero w trakcie samego urlopu. Dlatego uznałam, że warto je zebrać i się nimi podzielić. Mam nadzieję, że część z Was z nich skorzysta. Może nawet jeszcze w tym sezonie, bo im wyższe góry, tym z większym spokojem można się jeszcze w nie wybrać nawet w kwietniu.

Sprzęt narciarski, skąd wziąć i czy naprawdę muszę wszystko kupować?

Jeśli tak jak ja dopiero zaczynasz swoją przygodę z nartami i nie wiesz, czy ten sport jest w ogóle dla Ciebie, to nie ma sensu inwestować w to jednorazowo kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych. Ja miałam ten komfort, że większość sprzętu mogłam pożyczyć od najbliższych. Zapytaj swoich znajomych, rodzinę. Może ktoś ma sprzęt z którego już nie korzysta lub jest w stanie Ci go udostępnić.

Doskonałym rozwiązaniem są też wypożyczalnie sprzętu narciarskiego. W jednym z takich miejsc w Austrii wypożyczyłam sobie buty narciarskie. Koszt korzystania z nich przez sześć dni, to 43,5 EUR, czyli ok. 180 PLN.

Ponadto, w wielu miejscach, w tym np. na warszawskich Stegnach, co roku organizowana jest giełda sprzętu narciarskiego. Można tam kupić używane elementy wyposażenia, łącznie z kombinezonem. Dlatego wcześniej warto zrobić rozeznanie.          

Jaką kurtkę wybrać?

Najlepiej wybrać taką, która jest przeznaczona właśnie do jazdy na nartach. Tego typu kurtki zrobione są z odpowiedniego materiału, który chroni przed zimnem i wodą, a jednocześnie zapewnia komfort oddychalności. Tutaj należy zwrócić uwagę na parametry wodoodporności i oddychalności. Im wyższe, tym lepsze. Moja kurtka posiada membranę przeciw deszczową o wartości 5000 mm (słupa wody), a jej oddychalność to 3000 g/m2. To w zupełności mi wystarczyło i nie odczuwałam dyskomfortu.

Kurtka powinna też posiadać pas śniegowy, czyli dodatkowo zapinany pas wewnątrz, który przy upadku chroni nas przed śniegiem. Dla mnie, podczas nauki jazdy, ta opcja okazała się bardzo przydatna. 😉

Pomocnym rozwiązaniem jest też kieszeń w lewym rękawie, w którym bezpiecznie można przechowywać swój karnet do jazdy po stokach. Nie trzeba go wówczas wyjmować przy każdym wjeździe na górę, a jedynie przykładać rękę w wyznaczone miejsce. Było to bardzo wygodne.

Plusem w momencie zakupu kurtki narciarskiej jest fakt, że można w niej chodzić nie tylko jeżdżąc na nartach. Może nam służyć przez cały sezon zimowy.

zimowe szaleństwo

Co pod kombinezon i ile kompletów bielizny narciarskiej ze sobą zabrać?

To pytanie dręczyło mnie najbardziej, bo z jednej strony chciałam mieć komfort ciepła, z drugiej nie chciałam, żeby podczas intensywnego wysiłku na stoku było mi za gorąco. Doskonałym rozwiązaniem okazała się termoaktywna bielizna narciarska, tj. legginsy i podkoszulek z długim rękawem, które maja sprawić, że wilgoć pochodząca z naszego potu przedostaje się na zewnątrz bielizny, a nie zostaje w nią wchłonięta. U mnie się to sprawdziło i przy dużym wysiłku nie miałam nieprzyjemnego uczucia mokrych pleców.

Zastanawiałam się też, czy taki podkoszulek można użyć wielokrotnie, czy powinnam mieć na każdy dzień świeży. Ta druga opcja oznaczała bardzo duży wydatek, ponieważ bielizna termoaktywna jest dosyć droga i jedna jej część kosztuje ponad 100 PLN. Im lepsza, tym oczywiście droższa. Po przeczytaniu wielu artykułów i licznych konsultacjach z doświadczonymi narciarzami, postanowiłam zabrać dwa komplety i to w zupełności wystarczyło.

Bielizna termoaktywna na narty nie różni się od tej, przeznaczonej np. do biegania. Dlatego, jeśli taką posiadamy, to spokojnie możemy z niej skorzystać.

Czy bielizna wystarczy, czy potrzebujemy jeszcze dodatkowej warstwy? To zależy od temperatury. Jeśli jest ona bliska 0 st., to nie ma sensu zakładać dodatkowej warstwy docieplającej. Jeśli jest dużo chłodniej, wówczas warto założyć bluzę np. z polaru lub z bawełny, albo sweter. Ważne, żeby ta warstwa nie miała kaptura, ponieważ będzie on powodował dyskomfort pod kurtką.

Bezpieczeństwo

Bezpieczeństwo to podstawa każdego wyjazdu, a na narty w szczególności. Przede wszystkim należy pamiętać o ubezpieczeniu. Jest to sport bardzo kontuzyjny, dlatego nie warto ryzykować.

Kask narciarski

Ponadto, powinniśmy mieć kask, a nie czapkę. To wydaje się być oczywiste, ale nie każdy na stoku się stosuje do tej zasady. Nawet jeśli sami jeździmy świetnie i bezkolizyjnie, to pamiętajmy, że dookoła nas jeździ mnóstwo innych osób, które mogą na nas wpaść, przewrócić, uderzyć swoją nartą.

Miejmy też zawsze ze sobą telefon, aby w razie potrzeby wezwać pomoc. Poza alarmowym numerem 112, warto też pierwszego dnia zapisać w telefonie numery do lokalnych służb.

Gogle czy okulary?

Gogle są bardzo wygodnym rozwiązaniem, ale okulary również mogą takim być. Jeśli zapewniają nam ochronę przed wiatrem i dobrze trzymają się naszej głowy, to spokojnie możemy w nich jeździć. Ja skorzystałam właśnie z tej opcji, chociaż przy opadach  śniegu okulary niestety często parowały, co było uciążliwe. Wówczas wolałam je zdjąć i jeździć z odsłoniętymi oczami. Natomiast w przypadku słonecznej lub mglistej pogody, okulary, albo gogle są koniecznością. W przeciwnym razie będziemy mieć problem z widocznością.   

Zimowe szaleństwo

Lepiej jeździć rano, czy popołudniu?

Zdecydowanie polecam wstawać wcześniej i wjeżdżać na stok jedną z pierwszych gondolek. Po pierwsze, jest wtedy mało osób na trasach zjazdowych, co jest bardziej komfortowe. Zwłaszcza, jeśli tak jak ja dopiero zaczynasz przygodę z nartami. Wtedy masz wrażenie, że wszyscy dookoła pędzą z niewyobrażalną prędkością, a ty poruszasz się jak żółw. Dlatego im mniejszy ruch, tym bezpieczniej się czujesz.

Po drugie, rano trasy są wyrównane i ubite, dzięki czemu o wiele bardziej przyjemnie się jeździ. Popołudniu często warunki są już bardzo trudne, co wymaga większych umiejętności i skupienia.

Jak się przygotować kondycyjnie?

Jazda na nartach, to kondycyjnie bardzo wymagający sport. Tym bardziej, że podczas zimowego urlopu na stoku, spędzamy tam niemalże całe dnie. Dlatego wcześniej warto zadbać o formę. W internecie można znaleźć wiele artykułów i filmików prezentujących ćwiczenia dla narciarzy. Warto z nich skorzystać, a przynajmniej się na nich wzorować.

To, co najbardziej obciążamy podczas jazdy, to nogi, więc ćwiczenia na wzmocnienie mięśni nóg, głównie ud, to konieczność. Jednak ogólna kondycja też jest istotna, dlatego ćwiczenia cardio przed wyjazdem są jak najbardziej wskazane. Nie zapominajmy też o mięśniach ramion, bo przecież narty też trzeba przenieść. 😉

Jeśli szukacie motywacji do treningów zimą, to zachęcam do skorzystania z moich sposobów.  

Ponadto, każdego dnia przed zapięciem nart, trzeba pamiętać o rozgrzewce. Dobrze rozgrzejmy stawy, zwłaszcza kolanowe, bo te szczególnie narażone są na urazy.

Tak przygotowani możemy śmiało ruszać na stok, czując się komfortowo i bezpiecznie. Ja już nie mogę się doczekać kolejnego sezonu. A Wy?   

        



4 thoughts on “Zimowe szaleństwo – czyli o czym pamiętać wybierając się na narty po raz pierwszy… i nie tylko”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *